Jeden Filer, jedna Rzesza 

Lechu swą doktrynę wskrzesza
By katolik wzrósł w twym łonie
Nie myśl Polko o kondomie

Gdy się kochasz "po bożemu"
Nudno ci a nie wiesz czemu
Po zatruciu się komunią
Zorro został sławną mumią

Ksiądz w podwodnym batyskafie
Rozgrzeszenie dał żyrafie
A erekcja nie ma końca
Mówi Artek do zaskrońca

Kościół z państwem zawsze w parze
Kierat, wóda i ołtarze
Kościół z państwem zawsze w parze
Kierat, wóda i ołtarze

Podłość, żądza, głód wielkości
W piekle zamkną cię marności
Pluj na śmietnik tego świata
Zdrowym śmiechem brud wymiataj


1. Kiedy patrzę na balkony 

Jaka pora roku wiem
Przepocony, łysy sąsiad
Zwisa z piętra jak z ambony
Na leżakach, na stołeczkach
Między nasze pchają nogi
Ukiszone tak jak w beczkach
W nasze słońce pchają boki

Ref.:
Sąsiedzi, sąsiedzi, sąsiedzi
Tak bardzo, bardzo kocham was
Sąsiedzi, sąsiedzi, sąsiedzi
Tak bardzo, bardzo kocham was
Sąsiedzi, ooo-ooo

3. Bez żenady i bezwstydnie
Grube dupska i cycochy
Maszerują równym krokiem
Myśląc, że nikt się nie dowie
Kiedyś wreszcie na wsi, w mieście
Jakiś balkon nie wytrzyma
Wprost na beton tłusty w lecie
Spadną wszyscy ci, no wiecie
3. Znów na balkon weszło kilku
Chociaż miejsca nie ma wiele
Co im jednak miałem zrobić
Przecież to są przyjaciele