W tumanach kurzu przy wtórze drzew

Brunatne ciała unoszą się
Leciutka mgiełka drga wokół nich
Chciałbym ją dotknąć lecz brak mi sił

Są bardzo blisko tuż obok mnie
Czuję jak w słońcu płonie mi sierść
Kosmate łapy spuszczają w dół
I słyszę tylko cichutki mruk

ref. La lalala lala lala
La lalala lala lala
La lalala lala lala
La lalala lala lala

Spłoszone nagle znikają gdzieś
I pryska szybko brunatny sen
Żylasta ręka uderza mnie
Tak budzi ojciec gdy długo śpię

Jest bardzo wściekły i głośno klnie
Jego drużyna przegrała mecz
Potężne ręce opuszcza w dół
I słyszę znowu znajomy mruk

ref. La lalala lala lala
La lalala lala lala
La lalala lala lala
La lalala lala lala


Ja tu stoję i handluję 

Znają mnie tu wszystkie luje
Czasem jestem także w knajpie
Chcesz se zaćpać, to mnie znajdziesz

Ja gliniarzom się opłacam
W mieście wiedzą, o co chodzi
Ciężkie czasy dla gliniarzy
Oni czasem także chcą zarobić

Ja też jestem człowiek
Ze mną można się dogadać
Nie masz kasy, płacisz później
Wroć, to nieźle się najarasz

ref. Towar schodzi cały dzień
Ludzie lubią mieć marzenia
Bierzesz szpryce, jest ci lżej
Błogi nastrój i odjeżdżasz

Był tu jeden co przesadził
I w ogóle przestał płacić
Był mi dużo kasy winien
Nożem dostał, w ziemi gnije

Jakiś tydzień temu
Straciłem jednego klienta
Strzelił lufę i był trupem
Nikt już o nim nie pamięta

Ale ja się nie przejmuję
Bo ciągle napływają nowi
Pół dzielnicy tu przychodzi
Swoją forsę wpłaca w doping

ref. Towar schodzi cały dzień
Ludzie lubią mieć marzenia
Bierzesz szpryce, jest ci lżej
Błogi nastrój i odjeżdżasz