Śruba nosił irokeza
Bo był królem Jarocina
Śruba miał trzy gwoździe w nosie
Walił na raz cztery wina

Śruba zawsze ostro dymił
Rzucał w suki cegłówkami
A na murach pisał w nocy
Że Bóg zawsze jest z punkami

Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji

Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji

Kiedy skończył zawodówkę
Poznał Wiechę z Cegielskiego
Po koncercie powiedziała
Będziesz ojcem maleńkiego

Tu nie będzie rewolucji
Tu zaległy barykady
Ideały buntowników
Są schowane do szuflady

Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji

Śruba zgolił irokeza
Jest murarzem przy kościele
Zawsze chodzi w ortalionie
Zjada rosół co niedzielę

Tylko czasem kiedy, w barze
Pije piwo z UB-kami
Przypomina sobie hasło
Że Bóg zawsze był z punkami

Tu nie będzie rewolucji
Tu nie będzie rewolucji


Miałem kilka skromnych marzeń

Lecz jendo najważniejsze
Wakacje z dygnitarzem
I spełniło się nareszcie

Wziął w łapę nawet sporo
Musieli mu zapłacić
Kupił bilet na samolot
Ja nie mogłem tego stracić

Na Majorce dwa tygonie
Na Florydzie jeden tydzień
A w Hiszpanii w ciąż na bani
Tak byliśmy zakochani

Lecz w kraju po powrocie
Coś ta prasa wyjuchała
Szybko znalazł się w kłopocie
Bo afera wyszła na jaw

ref. Bardzo dużo ciepłych wrażeń
To wakacje z dygnitarzem
Bardzo dużo ciepłych wrażeń
To wakacje z dygnitarzem

Błyszczy okiem prokurator
Już zamknęli dygnitarza
Przeminęło piękne lato
Takie życie to się zdarza

Co ja biedny mogłem zrobić
Do więzienia chodzi żona
Byłem skromnym sekretarzem
Już nowego mam sponsora

ref. Bardzo dużo ciepłych wrażeń
To wakacje z dygnitarzem
Bardzo dużo ciepłych wrażeń
To wakacje z dygnitarzem