To jest ulica siedmiu złodziei
Ulica małych i dużych nadziei
Ulica pierwsza druga i trzecia
Ktoś na pysk z piątego piętra zleciał
O forsę grają goście w pokera
Lecz który przegra to się go zżera
Nieme kobiety, niemi mężczyźni
Stwardzieli nagle i zastygnęli
ref. Wolno się toczy koło roweru
Sztuczne słoneczko na jego szprychach
Pijaka zastrzelił ktoś z rewolweru
Ale on jeszcze oddycha
Na krawężnikach szóstkami stoją
Oni chcą tego one się boją
Czerwone usta piersi w gorsetach
Dla sztucznych oczu sztuczna podnieta
Sztucznych postaci ruch jednakowy
Sztuczni złodzieje lecz do połowy
Siedmiu złodziei na poły żywych
Powiesił kat na stryczku prawdziwym
ref. Wolno się toczy koło roweru
Sztuczne słoneczko na jego szprychach
Pijaka zastrzelił ktoś z rewolweru
Ale on jeszcze oddycha
Kiedy wszyscy święci nie mają już chęci
Gdy im coś dolega to idą do nieba
Tam siadają wkoło, bawią się wesoło
Okazja się zdarza grają w marynarza
W niebie wszyscy święci bawią się jak dzieci
Dziewczynek bez liku i wódka w cebrzyku
A gdy im się znudzi to schodzą do ludzi
Odbijają korek, poprawia się humorek
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Na krakowskim rynku grają na bębenku
Czarna kura skacze, każdy święty gdacze
Panie kolego, niech pan nie gada
Dola świętego nam odpowiada
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci