Urzędnicy siedzą w biurach 

W biurach siedzą urzędnicy
Grzebią palcem w wiecznych piórach
I trzymani są na smyczy

Nic nie wiedzą o miłości
I o duszy wiedzą mało
Mają bardzo miękkie kości
Karku prosto nie trzymają

ref. Już Witkacy o tym pisał
Że kto lokaj jest i świnia
Ten lokajem pozostanie
Mimo, że się ustrój zmienia

W swych urzędach są bez twarzy
Donosami oddychają
O awansie każdy marzy
Franza kafkę wciąż sprzedają

ref. Już Witkacy o tym pisał
Że kto lokaj jest i świnia
Ten lokajem pozostanie
Mimo, że sie ustrój zmienia


Jestem członkiem partii prawicowej 

Mam garnitur, teczkę i poglądy
Nasze społeczeństwo nie jest całkiem zdrowe
Anarchisci, Żydzi i wielbłądy

Czas wziąć w ręce mocno kije
Tak mówili na zebraniu
I wytępić wszystkie żmije
To będziemy szybko w raju

Ja w to wszystko święcie wierzę
Choć najgłupszy byłem w klasie
Teraz jestem w silnej partii
I mam orła w swojej klapie

ref. Strzeż się tych palantów
Strzeż się tych pogladów
Strzeż się tych palantów i TY !!!

Na spotkania ciągle chodzę
Tam tłumaczą mi na ucho
Kto jest dobry, a kto złodziej
Jak bić pałą, żeby spuchło

Dowiedziałem się już wiele
W kraju musi być porządek
Ksiądz też mówił to w kościele
Po tym, jak się rozbił Fordem

Moja mama ostrzegała
Bym zostawił politykę
Bo się wszyscy wokół śmieją
Że ja wciąż jestem prawiczkiem

ref. Strzeż się tych palantów ...