Kiedy wszyscy święci nie mają już chęci
Gdy im coś dolega to idą do nieba
Tam siadają wkoło, bawią się wesoło
Okazja się zdarza grają w marynarza
W niebie wszyscy święci bawią się jak dzieci
Dziewczynek bez liku i wódka w cebrzyku
A gdy im się znudzi to schodzą do ludzi
Odbijają korek, poprawia się humorek
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Na krakowskim rynku grają na bębenku
Czarna kura skacze, każdy święty gdacze
Panie kolego, niech pan nie gada
Dola świętego nam odpowiada
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Ło, jo, ło, jo, wszyscy święci
Wczoraj miałeś brudne nogi, teraz kupuj dwa hot-dogi
Jeśli miałeś brudne ręce, nie chodź więcej już w sukience
To kiszona jest kapusta, widać z dala krzywe usta
Biodro Twoje bardzo duże, czas popijać już kałuże
Było sobie wesel sześć, była też spalona wieś
Były góry hen wysokie i zabrakło we wsi okien
Była też zielona trawa, bez niej kiepska jest zabawa
Kiedy głośno gra muzyka, to się szybko szerzy grypa
Gdy dostałeś dziś wypłatę, szybko zjadaj brudną szmatę
Ktoś ci strzela prosto w ryja, dzwoń do ciotki i do stryja
Gdy ci po tym dzwoni w uszach, dobra rada idź do stróża
Świadek w sądzie nie Jehowa, płynie woda kolorowa