Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
Często na stole się całowali
Między musztardą i rogalami
Zbyszek Kieliszek był gość z kryształu
A ona Szklanka całkiem zwyczajna
Wszyscy w kuchni o tym mówili
Nie do przyjęcia był to mezalians
"Kieliszek jest z arystokracji"
Krzyczał widelec do cukiernicy
"Żywot szklanki proletariacki"
Szepnął majonez do polędwicy
Lecz miłość była to szczera bardzo
Chociaż kryształy szklankami gardzą
Na nic dysputy o czyjejś randze
Życie skończyli na balandze
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
Kieliszkiem rzucił ktoś o ścianę
Szklankę rozbito na dywanie
Morał z tego jest właśnie taki
Wszystko się tłucze, a głównie szklanki
Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
On lubił wódkę a ona wino
Dobrze im razem ze sobą było
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
1. Kiedy patrzę na balkony
Jaka pora roku wiem
Przepocony, łysy sąsiad
Zwisa z piętra jak z ambony
Na leżakach, na stołeczkach
Między nasze pchają nogi
Ukiszone tak jak w beczkach
W nasze słońce pchają boki
Ref.:
Sąsiedzi, sąsiedzi, sąsiedzi
Tak bardzo, bardzo kocham was
Sąsiedzi, sąsiedzi, sąsiedzi
Tak bardzo, bardzo kocham was
Sąsiedzi, ooo-ooo
3. Bez żenady i bezwstydnie
Grube dupska i cycochy
Maszerują równym krokiem
Myśląc, że nikt się nie dowie
Kiedyś wreszcie na wsi, w mieście
Jakiś balkon nie wytrzyma
Wprost na beton tłusty w lecie
Spadną wszyscy ci, no wiecie
3. Znów na balkon weszło kilku
Chociaż miejsca nie ma wiele
Co im jednak miałem zrobić
Przecież to są przyjaciele
Gdybym był drzewem
Rósłbym samotnie
Wbiłbym się w ziemię
Nad wzgórza za oknem
A gdyby w kamień
Ktoś mnie zamienił
To na nic mrozy
I deszcz jesieni
ref. Promień nad głową
Jest dany bogom
Promień nad głową
Jest dany bogom
A gdybym morzem
Nagle się stał
To bijąc jak fale
Wszystkich bym chciał
A gdyby nocą
Ktoś mnie uczynił
Tobym jak ślepy
Chodził po ziemi
Wiatrem i piaskiem
Czy grudą błota
I tylko słońcem
Nie chciałbym zostać
Bo gdyby słońcem
Zostać kazali
Tobym się chyba
Ze wstydu spalił