Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
Często na stole się całowali
Między musztardą i rogalami
Zbyszek Kieliszek był gość z kryształu
A ona Szklanka całkiem zwyczajna
Wszyscy w kuchni o tym mówili
Nie do przyjęcia był to mezalians
"Kieliszek jest z arystokracji"
Krzyczał widelec do cukiernicy
"Żywot szklanki proletariacki"
Szepnął majonez do polędwicy
Lecz miłość była to szczera bardzo
Chociaż kryształy szklankami gardzą
Na nic dysputy o czyjejś randze
Życie skończyli na balandze
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
Kieliszkiem rzucił ktoś o ścianę
Szklankę rozbito na dywanie
Morał z tego jest właśnie taki
Wszystko się tłucze, a głównie szklanki
Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
On lubił wódkę a ona wino
Dobrze im razem ze sobą było
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
To dla Ciebie miły bracie
Są fabryki, żarcie w chacie
To dla Ciebie miły chłopie
Siano kosi się w Europie
I dla Ciebie drogi kwiatku
Pod dostatkiem jest opłatków
Bóg na Ciebie patrzy z góry
A ksiądz klepie wzniosłe bzdury
To dla ciebie ksiądz się tuczy
Pingwin zaś religii uczy
To dla ciebie w pocie czoła
Forsę zbiera się w kościołach
I po śmierci też dla ciebie
Dyskoteka będzie w niebie
Tobie także politycy
Kładą forsą na ulicy
ref. To dla ciebie
To dla ciebie
Miły bracie
Osładzają żywot wszelki
Gdy wyzbierasz już butelki
To dla ciebie cny młodziku
Stoją panie na chodniku
I dla ciebie w ciężkich czasach
Chodzą kurwy w adidasach
Pan prezydent też dla ciebie
Mowę strzelił na pogrzebie
To dla ciebie mój frajerze
Dzielny żołnierz granic strzeże
Komuniści trzepią szmalec
Naród żuje zaś zakalec
To dla ciebie męczenniku
Ciuchy pysznią się w butiku
I dla ciebie Urban kręci
Papież porodówkę święci
ref. To dla ciebie ...
To dla ciebie kotku durny
Dziś czerwony wyszedł z urny
Ludzie wierzą, że z Lenina
Będzie schab i margaryna
To dla ciebie miasta, wioski
Czarny humor Matki Boskiej
I komuchy znów na fali
A piłkarzom w dupę dali
Są dla ciebie też i sery
Coca-Cola, hamburgery
Wódka, wojsko, pralnia, straż
Tylko gówno z tego masz !!!
Co niedzielę o jedenastej
Oglądam ciebie w "Disco-Relaksie"
Figura cudowna twe ruchy wspaniałe
Z całą rodziną podziwiam twój talent
Ty jesteś gwiazdą disco polo
Piękną jak żona Kwaśniewskiego
Czerwony prezydenta kolor
Ja kocham ciebie oraz jego
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Ktoś mi ciebie kochać kazał
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Doprowadzasz mnie do cmentarza
Myśląc o Tobie bardzo czule
Wyprasowałem swą koszulę
I nakładam spinki złote
Bo na miłość mam ochotę
Białe skarpetki i mokasyny
Wszystko to dla mej dziewczyny
Ludzi już jest pełna hala
Disco polo dzisiaj gala
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Ktoś mi ciebie kochać kazał
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Doprowadzasz mnie do cmentarza
Przestałem głosować na Twoje przeboje
Bo ze mnie jest nerwowy człowiek
Ty mnie nie chciałaś piękna dziewczyno
Czemu marzenia tak szybko giną
Skąd miałem wiedzieć że jesteś facetem
Przebranym tylko za kobietę
Miałem pecha to się zdarza
Nie zapomnę ciebie Shazza!
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Ktoś mi ciebie kochać kazał
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Ktoś mi ciebie kochać kazał
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Ktoś mi ciebie kochać kazał
Shazza! Shazza! Shazza! Shazza!
Doprowadzasz mnie do cmentarza