Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
Często na stole się całowali
Między musztardą i rogalami
Zbyszek Kieliszek był gość z kryształu
A ona Szklanka całkiem zwyczajna
Wszyscy w kuchni o tym mówili
Nie do przyjęcia był to mezalians
"Kieliszek jest z arystokracji"
Krzyczał widelec do cukiernicy
"Żywot szklanki proletariacki"
Szepnął majonez do polędwicy
Lecz miłość była to szczera bardzo
Chociaż kryształy szklankami gardzą
Na nic dysputy o czyjejś randze
Życie skończyli na balandze
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
Kieliszkiem rzucił ktoś o ścianę
Szklankę rozbito na dywanie
Morał z tego jest właśnie taki
Wszystko się tłucze, a głównie szklanki
Spotkali się pewnego ranka
Zbyszek Kieliszek i koleżanka Szklanka
On lubił wódkę a ona wino
Dobrze im razem ze sobą było
ref. Zbyszek Kieliszek, koleżanka Szklanka
Czarne garnitury
Twoje glany
Promień nad głową
Jak słodko zostac świrem
Nie będziemy śpiewać po angielsku
Villago, villago
Nowe kombinacje
Pobudka dla nieboszczyka
Zwiewam z budy
Historia z koszar
Buntownik z aerozolu
Gdy zamawiam pierwsze piwo
Woody Allen
Byłby smutnym, zwykłym Żydem
Co się śmieje gdzieś po cichu
Tępą klepał jak wszyscy bidę
Co tam że jest artystą
Włóczyłby się po ulicach
W swoje płuca wciągał wiatr
Znał na pamięć Mickiewicza
Zamiast "yes" mówił "tak"
ref. Woody Allen to miał szczęście
Że urodził się w tych Stanach
Bo nad Wisłą chlał by "czystą"
I miał tylko jeden krawat
Siadalena jest ciekawy
Scenariusze jak z Księżyca
A ten surrealizm
Sam to wszystko powymyślał
Życie w Polsce toczy się
Jak w sekwencjach jego filmu
W Stanach to jest wielka sztuka
U nas zwykła rzeczywistość
ref. Woody Allen, to miał szczęście ...
Z plemnikami nie ma żartów
Dzięki nim jest więcej ludzi
Wszyscy pieprzą na okrągło
I nikogo to nie nudzi
Szybki przyrost naturalny
Codzień jakieś dwa miliardy
Świat już nie zna prezerwatyw
Odkąd papież rządzi światem
W Watykanie porodówka
A w kościołach same żłobki
Na ulicach starsi chłopcy
Podrywają swoje siostry
Ta maszyna już ruszyła
To się kręci jak lawina
Demografia robi kawał
ZChN za mordę trzyma
ref. Wszyscy boją się wokoło
Niesiołowski znów przemawia
Teraz rodzić tylko wolno
Chyba sobie puszczę pawia
Jeden koleś, co na boku
Gdzieś tam w lesie walił konia
Zatrzymała go policja
Za morderstwo na plemnikach
>Ta kobieta, co przypadkiem
Koleżance swej wyznała
O intymnych swych przeżyciach
O orgaźmie, co go miała
Teraz siedzi już w więzieniu
Bo orgazmu przecież nie ma
Zakazany jest ustawą
No i godny potępienia
ref. Wszyscy boją się wokoło
Niesiołowski znów przemawia
Teraz rodzić tylko wolno
Chyba sobie puszczę pawia
Jakiś potwór, co z więzienia
Przed tygodniem go puścili
Zgwałcił młodą zakonnicę
Bo jak zeznał, się pomylił
Biedna, zapłakana siostra
Będzie matką jego dziecka
Nikt usunąć nie pozwoli
Taka wola jest niebieska
ref. Wszyscy boją się wokoło
Niesiołowski znów przemawia
Teraz rodzić tylko wolno
Chyba sobie puszczę pawia