Gdybym był drzewem

Rósłbym samotnie
Wbiłbym się w ziemię
Nad wzgórza za oknem

A gdyby w kamień
Ktoś mnie zamienił
To na nic mrozy
I deszcz jesieni

ref. Promień nad głową
Jest dany bogom
Promień nad głową
Jest dany bogom

A gdybym morzem
Nagle się stał
To bijąc jak fale
Wszystkich bym chciał

A gdyby nocą
Ktoś mnie uczynił
Tobym jak ślepy
Chodził po ziemi

Wiatrem i piaskiem
Czy grudą błota
I tylko słońcem
Nie chciałbym zostać

Bo gdyby słońcem
Zostać kazali
Tobym się chyba
Ze wstydu spalił


Urzędnicy siedzą w biurach 

W biurach siedzą urzędnicy
Grzebią palcem w wiecznych piórach
I trzymani są na smyczy

Nic nie wiedzą o miłości
I o duszy wiedzą mało
Mają bardzo miękkie kości
Karku prosto nie trzymają

ref. Już Witkacy o tym pisał
Że kto lokaj jest i świnia
Ten lokajem pozostanie
Mimo, że się ustrój zmienia

W swych urzędach są bez twarzy
Donosami oddychają
O awansie każdy marzy
Franza kafkę wciąż sprzedają

ref. Już Witkacy o tym pisał
Że kto lokaj jest i świnia
Ten lokajem pozostanie
Mimo, że sie ustrój zmienia